Przyjaciółka. Opowieść z życia wzięta cz.1

Kiedy pierwszy raz nakryłam męża mojej najlepszej przyjaciółki na zdradzie, nie miałam pojęcia, co robić. Z jednej strony zawsze obiecywałyśmy sobie, że będziemy się wspierać bez względu na wszystko i zawsze mówić sobie prawdę, a z drugiej miałam świadomość tego, że posłańców złych wieści zawsze się zabija. Nie wierzy się im, szuka powodów, dla których mieliby kłamać, unika wzrokiem. Kiedy mówisz przyjaciółce coś, czego nie chciałaby słyszeć, już zawsze będzie na Ciebie patrzyła inaczej. Może nie powinnam się była wtrącać? Ona uważała, że jej małżeństwo jest szczęśliwe. Miała dziecko i kochała swojego męża, Macieja, a do tego opowiadała o nim w samych superlatywach. Miałam jej to wszystko zepsuć, mówiąc, że widziałam go posuwającego swoją sekretarkę przy nie do końca zasłoniętej żaluzji?! Akurat chciałam coś załatwić w jego firmie i przyszłam bez zapowiedzi, a tu taka scena. Szok. No jak mogłam powiedzieć o tym Asi? Zabrakło mi odwagi, a może tak to sobie wtedy tłumaczyłam. Wróciłam do domu pełna mieszanych myśli.

– Tomek, pogadamy? – zapytałam brata, który mieszkał razem ze mną i z którym zawsze świetnie się dogadywałam. – Potrzebuję porady.

– Stało się coś? – Tomek spojrzał na mnie, a jego mina mówiła, że od razu wyczuł kłopoty. Czytał we mnie, jak w otwartej księdze. Oboje byliśmy sami, mieszkaliśmy w domu po zmarłych rodzicach, więc i siłą rzeczy znaliśmy się, jak łyse konie.

– Stało.

Opowiedziałam mu, co widziałam w biurze Macieja, a on jakoś dziwnie spuścił głowę i zauważyłam, że robi się na twarzy czerwony. Jakby przebiegały mu po niej jakieś iskry.

– Zabiję gnoja – warknął na koniec. – Jak on może jej to robić?!

– Tomek, to zostaje między nami, bo jeszcze nie wiem, co mam teraz począć. Boję się powiedzieć Asi. Sam pomyśl, rozwalimy jej życie i co dalej? Sama z dzieckiem zostanie? Ona nawet nie pracuje przecież. – dodałam.

Brat zastanawiał się chwilę, a potem wstał od stołu i nic nie mówiąc, wyszedł z domu. Wiedziałam, że musi to przegryźć i wiedziałam, że znajdzie jakieś rozwiązanie. On zawsze potrafił w czarnej sytuacji znaleźć jakieś światełko. Taką miałam nadzieję.

Nie było go aż do wieczora. Kiedy wrócił, był zmęczony i jakiś nieswój, a potem od razu poszedł do swojego pokoju. Postanowiłam, że poczekam do rana, może jak się prześpi to coś uda nam się dalej to ruszyć. Poszłam zrobić sobie kolację i wtedy zadzwonił telefon. Spojrzałam na ekran i przełknęłam nerwowo ślinę, widząc, że to Asia. Chyba jej nie powiedział?!

Cdn…

(Visited 35 times, 1 visits today)